Jest święto! Wycieczka do kina. Na film o powstaniu, o wojnie, o ruinach byśmy pamiętali. Wszyscy są podnieceni, łażą tam i siam, chichoczą, krzyczą, trzymają się w grupkach. Najgłośniej się śmieją Mariola i Aneta, dwie największe laski w klasie. One wszystko mogą, im wszystko wolno bo mają spódniczki dżinsowe daleko powyżej kolan. Są też chłopacy, najbardziej Sebastian w którym wszystkie się kochają ale on chodzi z Anetą, oczywiście. Jego brat ma samochód i oni mają tam schadzki, wszyscy fajni ludzie w klasie wiedzą ze szczegółami, co się tam dzieje. Ale są też niefajni, co nic nie wiedzą, płaczą po nocach gryząc kołdrę i wyobrażając sobie delikatne pocałunki, romantyczne, z Sebastianem. Albo z wampirem Pattinsonem. Ale to niemożliwe, bo nawet w szatni, jak są wszystkie niby półnagie po równi, widać różne szczepy i klasy społeczne. Bo fajne dziewczyny są wydepilowane porządnie (nie mają uczulenia ani się nie zacinają). Opalone są i mają piercing w pępku. Nie mówiąc już o bieliźnie. Wtedy Anka, jedna z niefajnych, wstydzi się bawełnianego stanika w snupiego i pełnych majtek. Stringów też by się wstydziła. Ona się w ogole wstydzi, tylko sama nie wie czego. Siebie chyba.
Uwaga! Autobus. Wchodzimy!
Pchają się, piszczą. Aneta pośrodku, przy drążku do trzymania się stoi jak przy rurze, okręca rzęsami, wije. Chłopacy tuż obok, niemal spijają jej mejkap, ośliniają grzywkę. Grzeczni sobie siedli, bo było kilka wolnych miejsc. Obserwują, jak zwykle - ale udając, że wcale nie.
Jeszcze dwa przystanki, i kino. Będzie ciemno i schronienie. Może i film będzie chociaż ciek--------------------------------------------------!
nagle
hałas, trzask, zderzenie czołowe, błyskawica, wszystkich odrzuca-
wypadek jak inne, ale dużo ofiar, bo samochód wbił się w autobus i zabił niektórych
jakiegoś pana z teczką na laptopa, kobiete w średnim wieku.
Uczniów dużo.
Już karetki, niektórym się już nie da pomóc. Kto przeżył, patrzy nie widząc, na chodniku w kałuży krwi leżą koleżanki i koledzy.
Mariola wyje, dziewczyny pochlipują, zszokowane. Chłopacy też, wszyscy dzwonią do matek.
Będzie to w wiadomościach.
Piotrek nie żyje, wyleciał przez okno, syn wychowawczyni też. Anetę drąg przebił na pół.
Rozpacz i koszmar, stłuczone szkło. Tylko Anka niewyraźnie się uśmiecha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz